W roku 1901 Witkiewicz objaśnia tamten list: że mianowicie od wielu lat malowano w Monachium obrazy nastrojowe, ciemne, wieczorne, mroczne... I raptem jakby się wyrwał z obrębu naturalizmu: obraz „zestimmo-wany" (pisze) to taki, w którym osiągnięto harmonijne uspokojenie tonu: „To zacieśnione pojęcie nastroju opiera się na pewnej głębszej podstawie psychologicznej, jest rzeczywiście związane z łatwiej, niż inne, uświadamianymi stanami duszy i na inne zjawiska zostało przeniesione tylko przez ^analogię..."
Jeszcze dalej pójdzie Witkiewicz, pytając wówczas, jakimi środkami może sztuka wyrazić „nastrój ludzkiej duszy, nie towarzyszący żadnym konkretnym zjawiskom", jak potrafi wydobyć „bezprzedmiotowe, acz .uświadamiane, stany psychiczne" ? Oto jego odpowiedź: pierwszym takim, zresztą nie zbadanym jeszcze środkiem, jest „działanie barw na zjawiska psychiczne... Działanie bezprzedmiotowe, absolutne barwy na mózg, zjawiska przyrody i ludzkiego życia, symbole ludzkiej myśli, wszystko to kombinuje się w pewien symbol, który jest tym doskonalszy, tym pewniej prowadzący do celu, im mniej twórca ma świadomości znaczenia tych środków, im bardziej jest oddany na wolę prostej, bezpośredniej potrzeby wypowiedzenia siebie..." | |
|