Podziękowaniom, wyróżnieniom nie było w roku olimpijskiego triumfu końca. A Kazimierz Deyna mógł do konta sportowych zdobyczy dopisać drugie zwycięstwo w ankiecie „Sportu" na najlepszego piłkarza jesieni i roku. Identyczne zaszczyty spotkały go w roku 1973. Ale czyż można się dziwić decyzjom kibiców i fachowców, kiedy nawet nieskorzy do pochwał Anglicy, po londyńskim meczu, wysoko ocenili umiejętności Polaka. W „Sunday Express" napisano wtedy: „Czemu Anglia nie może wyszkolić takiego geniusza piłkarskiego jak Kazimierz Deyna; generała, który z całą elegancją przykłada nogę do piłki i w każdej chwili jest zdolny posłać ją szybko lub wolno na określone pole, w zależności od sytuacji?"
Udział i znakomita postawa w dziesiątkach meczy międzypaństwowych, klubowych, zdobywane w nich „filmowe" bramki, budowały kapitał sławy piłkarza warszawskiej „Legii". I chociaż dane mu było wstąpić na sportowy Olimp, pozostał skromny, towarzyski, powszechnie lubiany przez wszystkich, daleki od „gwiazdorskich" postaw. Nieustannie wy-
Helena Rakoczy od najmłodszych lat marzyła o balecie. Dziewczyna z robotniczej dzielnicy Krakowa musiała jednak poprzestać na marzeniach. Czesne w szkole sięgało granicy ówczesnych 30 złotych i nie było już skąd wysupłać jeszcze raz tyle złotówek na naukę w szkole baletowej. T projekty domów drewnianych | Meble biurowe | pozycjonowanie
|