Jego działanie jest zanurzone w życiu po uszy, jest zmysłowe, interesowne (to znaczy zmierzające do realizacji jakiegoś dobra lub zła, lub obu naraz), speku-latywne (to znaczy zmierzające do realizacji jakiejś prawdy), jest po prostu działaniem pełnego człowieka, nie filozoficznej abstrakcji. Może tylko z przyzwyczajenia mówimy tu o „artyście", kiedy konkretnie są poeci, plastycy, muzycy, architekci. Cóż ich w końcu łączy? Czy to, że są manipulatorami kodów? Ależ nie tylko oni! Czy np. tzw. artysta-grafik nie jest dzisiaj dużo bliższy typografa, fotografa i jego laboratorium, szefa reklamy jakiegoś przedsiębiorstwa, psychologa, specjalizującego się w tym, co For-gus nazywa Perceptual Segregation and Information Extraction, filmowca--animatora, Bóg wie kogo jeszcze - niż powiedzmy innego artysty, dyrygenta orkiestry symfonicznej ?
Akurat taką samą abstrakcją jak „artysta" - takim samym wynikiem określonej sytuacji społecznej i związanych z nią konwencji - jest podział na różne rodzaje sztuk. Konwencje trwają dłużej niż sytuacja, która je rodzi. Sytuacja dawno umarła, a sztuka dopiero dzisiaj szerokim frontem zrywa z rodzajowymi konwencjami. Niejeden artysta (?) współczesny miesza kształt i dźwięk, plastykę i słowo, światło, ruch, muzykę, poezję. Kruszą się konwencjonalne „rodzaje" i zarazem konwencjonalne wyłączanie sztuki z życia wedle owej dziwacznej koncepcji, jakobyśmy na widok czegoś, co uznajemy za dzieło sztuki, automatycznie przyjmowali - czy przyjmować powinni -- jakąś specjalną, odrębną, „bezinteresowną" postawę. Piękno (ewentualnie też inne „kategorie estetyczne") miałoby być wyznacznikiem takiej postawy? | |
|