Tutaj więc piękno
Tutaj więc piękno to transcendentale, czyli jedna z powszechnych właściwości bytu. Każdy byt jest, a będąc -jest jeden, jest dobry, prawdziwy i piękny. Piękno - jak mówił Albert Wielki w De Pulchro et Bono - to resplendentia formae: odblask sensu, treści, gatunkowej istoty danego bytu w jego indywidualnej materii. Analizując rzecz od strony podmiotu, scholastycy mówili Pulchra dicuntur, quae visa placent (Summa, I, q. 5, a. 4): mówi się „piękne" o rzeczach, które podobają się, gdy je oglądamy. Ta słynna definicja Tomaszowa nie ma nic wspólnego z subiektywizmem estetycznym: rzecz nie jest piękna dlatego, że ją kochamy (pisał Tomasz), lecz odwrotnie, kochamy ją, ponieważ jest piękna i dobra (In Divinis Nominibus, 398). Nie należy również doszukiwać się tutaj naiwnego hedonizmu estetycznego: termin visio określa kontemplację swoiście intelektualną, intuicję poznawczą: pulchrum autem respicit vim cognoscitivam (Summa, jw.). Kiedy jednak tę refleksję metafizyczną zaczęto w XX wieku stosować do sztuki, powstało ogromne zamieszanie. Jak się zdaje wywołał je Maritain, jeden z najznakomitszych skądinąd pionierów tomizmu, radykalnie wyodrębniając sztuki piękne (beaux-arts) od wszelkich innych wytworów człowieka (arts). Zdaniem młodego Maritaina wszelka wytwórczość - z wyjątkiem artystycznej właśnie - zmierza do wykonania dzieła, które jest użytkowe, to znaczy jest wyłącznie środkiem do jakiegoś celu. Natomiast sztuki piękne zmierzają do wykonania dzieła pięknego, które - jako przyporządkowane nie użyteczności, lecz pięknu - jest niejako celem samo w sobie (1920).
| |